sobota, 14 lutego 2015

42.) Radykalne wybaczanie cz.1


Radykalne Wybaczanie - Colin Tipping

Na co dzień doświadczamy wielu bolesnych sytuacji. Czasami wręcz wydaje się nam, że to, co nas spotyka jest drażniąco niesprawiedliwe. Czujemy się ofiarami zachowań innych, sami świadomie lub nie również będąc katami. I tak gramy w życiową przepychankę. Modne ostatnio psychoanalizy za pomocą których docieramy do naszych zranień, choć pomagają nam się w pewien sposób poznać, dostarczają nam kolejnych powodów, żeby czuć się ofiarą naszego dzieciństwa. RADYKALNE WYBACZANIE to sposób, aby wyjść z roli kata lub ofiary. Opiera się ono na założeniu, że wszystko, co nas spotyka służy naszemu rozwojowi duchowemu. Każde wydarzenie jest nieprzypadkową lekcją zesłaną nam przez Boga (Siłę Wyższą, Wszechświat) specjalnie dla nas. Ludzie z naszego otoczenia to nasi nauczyciele, którzy pomagają nam przejrzeć na oczy. To my, poprzez nasze myli i nastawienie do życia, przyciągamy lekcje, które są nam potrzebne. W takim układzie wszystko jest doskonałe i nie istnieje na tym świecie nic, co musielibyśmy komukolwiek wybaczać, wszystko jest po prostu częścią Boskiego planu. Brzmi świetnie, ale jak to działa w praktyce? W książce Collina C. Tippinga pod tytułem ,,Radykalne Wybaczanie” zostało przytoczonych wiele przykładów, jak spojrzenie na daną sytuację z innej perspektywy potrafi zmienić całe życie. I tak np. Jill, źle traktowana przez swojego męża zdała sobie sprawę, że jej problemy w małżeństwie są spowodowane jej życiową postawą ,,nie jestem wystarczająco dobra, żeby mnie kochać” ukształtowaną w dzieciństwie. Spojrzenie na swojego męża z wdzięcznością jako na nauczyciela, który odzwierciedlał na planie materialnym jej pogląd uzdrowiło rozpadające się małżeństwo i są oni szczęśliwą parą do tej pory.
Czytając tę książkę zdałam sobie sprawę, że kilkakrotnie nieświadomie radykalnie wybaczyłam i zawsze oznaczało to krok milowy w moim rozwoju duchowym. Jedną z takich sytuacji była moja relacja z Bartkiem (imię zostało zmienione). Pamiętam to jak dziś, jechałam do pewnej ekowioski. Podróż była z przygodami, a to autobus miał wypadek, a to zaczął padać deszcz na trasie, gdzie próbowałam złapać stopa, a to w końcu jeden z pasażerów autobusu, którego odebrała rodzinka podwiózł mnie na miejsce. Po drodze minęliśmy wysokiego blondyna, który próbował łapać zasięg na swojej komórce. Zdążyłam otworzyć szybę samochodu z zamiarem pytania, czy dotarłam na miejsce, chłopak jednak mnie uprzedził: ,,Tak, to tu!”. I takim magicznym sposobem poznałam Bartka, którego sama obecność wiele dla mnie znaczyła. Co tu kryć, wtedy chyba po raz pierwszy w swoim życiu czułam, że to jest to. Byłam wkręcona w to uczucie do tego stopnia, że zrozumiałam, że wszystko, co mam w swoim życiu, co mogę komuś zaoferować to ja sama i, że chcę się rozwijać. Nasza znajomość trwała kilka miesięcy, a zakończyła się wyznaniem Bartka, że poznał Kamilę (To imię również zostało zmienione). Pamiętam, że Bartek wahał się przez chwilę, ja czy ona. Ja oczywiście przywitałabym go z otwartymi ramionami mimo wszystko, ale chciałam również tego, żeby to on zadecydował. Przyjechał do mojej miejscowości, a kiedy odjeżdżał, choć nie padły praktycznie żadne słowa, kiedy wsiadał do autobusu z powrotem, wiedziałam, że to nasze pożegnanie i w żaden sposób nie chciałam go powstrzymywać. To jaki ból odczuwałam jest nie do opisania. Myślałam, że fizycznie i psychicznie umieram. Pamiętam jednak ten magiczny moment kiedy to siedząc podczas deszczu w małym lesie na końcu mojej ulicy pojawiły się na moich ustach słowa modlitwy: Boże , jeżeli ma mnie boleć, niech boli i do końca świata, ale niech moje serce się nie zamyka. Równocześnie do Kamili odczuwałam sympatię, a do Barta chęć, żeby był szczęśliwy. To jak ten moment zmienił moje życie jest niesamowite. Otworzyło mnie to na przepiękny czas odkrywania samej siebie, pozwoliło spotkać moją drugą połowę. Gdy po kilku miesiącach spotkałam Bartka nie mogłam uwierzyć w to, że ten człowiek był mi tak bliski, bo widziałam już w nim kogoś innego. To było jasne. Bartek wcielił się w rolę mojego chłopaka na krótki czas, aby mi coś uzmysłowić, aby mnie nauczyć kochać i chwała mu za to! Bartek i Kamila są dalej razem, mają dziecko, a ja jestem taka szczęśliwa!
Oh, gdyby tak umieć spojrzeć na wszystkie osoby i wszystkie sytuacje w swoim życiu! To wszystko jest proste, albo rozumiemy daną sytuację, która nas spotyka i zgodnie z Łazariewem, dostrzegamy swoje przyklejenia i zwracamy się do Boga, albo powtarzamy je boleśniej, inaczej, żeby je zrozumieć.
Książka ,,Radykalne wybaczanie” zawiera arkusz radykalnego wybaczania, wraz z dokładnym opisem jak można się nim posłużyć. Nie wiem, czy będę go używać, wolę poznać mechanizm działania i stosować to jak mi się uda, intuicyjnie, ale wydaje mi się, że może on być pomocny, zwłaszcza na początku.
Książka i sama idea generalnie godna polecenia, można ją ściągnąć z  chomika

środa, 28 stycznia 2015

41.) ŁAZARIEW cz. 2

W świetle tego, co przedstawiłam w ostatnim poście nasuwają się pytania - co powoduje, że człowiek wysyła w świat negatywne idee i programy? Jakie są główne błędy i przyczyny naruszenia przez człowieka harmonii z wszechświatem, czego następstwem są choroby, smutek i cierpienie?

Łazariew wymienia siedem najważniejszych, powtarzających się przyczyn na poziomie myśli, słów uczynków i zaniedbań.

Przyczyna pierwsza – obrażanie się.
Obraza jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych naruszeń praw wszechświata. Najsilniej działa wzajemne obrażanie się na siebie rodziców i dzieci. Powoduje ona rozerwanie najsubtelniejszych struktur odp owiedzialnych za wzajemne, życzliwe relacje. Obraza, nienawiść, zawiść, to jedna z form zniszczenia człowieka i energetycznej napaści.
Przyczyna druga – zabicie miłości.
Zanim zabije się człowieka, trzeba najpierw zabić miłość do niego. Łazariew twierdzi, że miłość do dzieci należy do największych uczuć wszechświata, a wyrzeczenie się jej poprzez rezygnacje z dziecka (np. aborcja), w kontekście relacji z ukochanym człowiekiem, prowadzi do poważnych negatywnych następstw. Równie ważna jest miłość do samego siebie.
Przyczyna trzecia - negatywne myśli, słowa.
W momencie gdy o kimś myślimy, pojawia się energetyczne połączenie z tym człowiekiem. Każda negatywna myśl jest energetycznym atakiem i może wyrządzić krzywdę. Najbardziej niebezpieczna energetycznie może być obmowa kochanego człowieka, ponieważ stopień jedności na poziomie pola jest najwyższy pomiędzy kochającymi się ludźmi.
Przyczyna czwarta - wampiryzm.
Łazariew określa go jako skomplikowane i poważne zagadnienie. Według niego jest to nie tylko powszechnie znane pobieranie energii, a przez to uszkadzanie powłoki pola. Jest to takie uszkodzenie subtelnej struktury pola, które może doprowadzić do zniekształcenia karmicznych linii losu, zdrowia i psychiki. Ludzie, którzy potrzebują energii denerwują i męczą swoją ofiarę, starają ją sobie podporządkować.
Przyczyna piąta-obraza na zmarłego.
Także obrażanie się umierającego na zostawiany świat. Te negatywne obopólne uczucia powodują „sklejanie” się pól żywych i umarłych. Jest to naruszanie praw wszechświata. Łazariew wskazuje jak ważne w tym wszystkim są obrzędy religijne wszystkich kultur, które maja na celu rozłączenie tych pól i pomyślne przejście struktur pola zmarłego na odpowiedni poziom.
Przyczyna szósta – myśli samobójcze.
Każda myśl samobójcza jest niebezpieczna nie tylko dla danego człowieka, ale i dla jego potomstwa. Program samozniszczenia formujący się w polu jednego człowieka, który długo zachowywał w myśli niechęć do życia, lub podejmował próby samobójcze, jest na tyle trwały, że przekazywany jest potomkom nawet do czterech pokoleń wstecz.
Przyczyna siódma - nieprawidłowe pożywienie
Nieprawidłowe zasady towarzyszące spożywaniu posiłków. (Tu po więcej informacji muszę sięgnąć chyba do jego ksiażek. Nie do końca rozumiem tę przyczynę. W filmiku Łazariew wypowiedział się o człowieku, który jadł samą skiełkowaną pszenicę, ale jego stosunek wewnętrzny do wszytskich wokół był pełen pychy, co nie wpywało na niego dobrze. Wypowiadał się on również o cukrze i mięsie. Wysunął on wniosek, że jego ciało lepiej toleruje mięso niż cukier. A mnie się nasuwa, że może tak naprawdę większy wpływ ma sam stosunek do jedzenia niż konkretny produkt, który spożywamy?)

I kolejne pytania, co zrobić, aby zmienić bieg swojego negatywnego postępowania? Łazariew poleca tu modlitwę do Boga, pokutę i pokorną postawę:

Modlitwa – zwracanie się wprost do Boga, powoduje w duszy i ciele zdumiewające zmiany. Poprzez uznanie swoich błędów, człowiek otrzymuje od Stwórcy siły, aby się zmienić i wejść w harmonię z wszechświatem. 
Pokuta – czyli skierowanie wszystkich sił na zmianę siebie. W trakcie pokuty następuje rozerwanie łańcucha przyczyn i skutków. Mechanizm pokuty wiąże się ze zrozumieniem praw wszechświata. Aby zdać sobie sprawę z naruszenia prawa, trzeba je znać.  
Pokora – Przez wewnętrzną pokorę (zrozumienie dla życiowych prób) osiąga się harmonię z wszechświatem na najsubtelniejszym poziomie. Z energetycznego punktu widzenia oznacza to zaoszczędzenie ogromnych sił, które zostałyby zużyte na pretensje w stosunku do zaistniałej sytuacji.
Nasuwa  mi sie jeszcze jedno - WDZIĘCZNOŚĆ. Po zaznajomieniu się z naukami Łazariewa poczułam po prostu wdzięczność do wszystkich moich niekomfortowych sytuacji życiowych i ludzi, którzy w ,,dobitny" i często trudny dla mnie sposób próbowali mnie zmienić wewnętrznie. Teraz wiem, że każda trudna sytuacja to szansa na rozwój.

 * * *
Cytaty pochodzą ze stron:
http://www.diagnostykakarmy.pl/pl/i/o-Autorze/22
http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=1450

wtorek, 27 stycznia 2015

40.) ŁAZARIEW cz. 1

Ostatnio wśród moich znajomych czesto mówiło się o Lazariewie. Dostałam na maila link do filmu zawierającego wiele jego wypowiedzi i muszę przyznać, że zrozumiałam, dlaczego kilkakrotnie mi polecono zapoznanie się z wynikami jego pracy.
Siergiej Łazariew jest rosyjskim autorem cyklu książek „Diagnostyka karmy” i „Człowiek przyszłości”, praktykującym filozofem oraz badaczem praw duchowego życia człowieka i ich wpływu na zdrowie i los. Książki obrazują jego ponad dwudziestoletnie badania zupełnie nowego obszaru wiedzy o człowieku. Jest to synteza nauki i religii, synteza pedagogiki, psychologii i medycyny.
Początkowo Łazariew profesjonalnie zajmował się bioenergoterapią. Po pewnym czasie jednak zrezygnował z uzdrawiania, gdyż zauważył, że objawy w ciele to tylko skutek wewnętrzego życia człowieka. 
Choroba rozwija się przez wiele lat i jest wynikiem współoddziaływania człowieka z pewnymi wydarzeniami w jego życiu. Wtedy zaczęła kształtować się hipoteza o istnieniu innego rodzaju pól człowieka – informacyjno-energetycznych, pierwotnych w stosunku ciała i jego narządów, w których przechowywana jest cała informacja o charakterze, losie, przeszłości i przyszłości człowieka oraz jego poprzednich wcieleniach. Okazało się, że te pola warunkują nie tylko zdrowie, lecz także właśnie charakter, los i przyszłość człowieka.

Niebywałe było jego kolejne odkrycie - informacyjno-energetyczne pole człowieka jest kształtowane przez jego moralność. Wiara w Boga, miłość w duszy, radość, czystość myśli i działań mogą uzdrowić człowieka nawet z najcięższych, śmiertelnych chorób. Najważniejsza jest bezwarunkowa miłość do Boga, a dopiero potem do innych ludzi i świata, ponieważ w przeciwnym wypadku miłość do innej osoby będzie się zmieniała w przywiązanie (przyklejenie) i zacznie niszczyć jego zdrowie i los. Zatem jednym z najważniejszych lekarstw dla duszy, ducha i ciała jest właściwe, dokładne ustawienie priorytetów i właściwy światopogląd oparty na zrozumieniu praw wszechświata. Łazariew zrezygnował z bioenergoterapii na rzecz wyjaśniania ludziom praw wszechświata, a jego wieloletnia praktyka potwierdza, że zrozumienie swojego niewłaściwego stosunku do otaczającego świata, zwrot do Boga i szczera pokora warunkuje wyleczenie i poprawę życiowego losu.
 Gdy po jakimś czasie wewnętrzna czystość stawała się zewnętrzną, u pacjentów znikały nieuleczalne choroby, zmieniał się charakter, łączyły się rodziny i zdrowiały dzieci. Oznaczało to, że zrozumienie leczy i zmienia człowieka. A najważniejsze zrozumienie sprowadza się do tego, że sens życia polega na zwiększeniu miłości do Boga.
 Pod wpływem idei Łazariewa zmieniło się moje postrzeganie świata. Zdałam sobie sprawę, że każde nieprzyjemne wydarzenie, a nawet niespokojna, negatywna myśl to wskazówka, żeby zmienić swój stosunek do Boga i innych ludzi. Bliscy, z którymi było mi trudno się porozumieć wskazują mi drogę. Czasami wydawało mi się, że byłam ofiarą jakiegoś działania, ale teraz wiem, że to była próba uświadomienia mi mojego przyklejenia. To nie dana osoba mnie krzywdzi, ale ja sama to sobie robię poprzez osądy, pychę, przywiązanie do rzeczy materialnych, czy też ludzi.



* * *
Cytaty pochodzą ze stron:
http://www.diagnostykakarmy.pl/pl/i/o-Autorze/22
http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=1450

Post podzieliłam na dwie części, aby ułatwić czytanie, w drugiej części postaram się sięgnąć po konkretne błędy, które czynimy i wskazówki Łazariewa, aby pomyślnie kształtować swój los.

niedziela, 25 stycznia 2015

39.) rok bez bloga

Aż trudno mi w to uwierzyć, że minął juz cały rok odkąd napisałam ostatniego posta na tym blogu. Rok pełen wrażeń: niesamowity czas życia samej w magicznym barbarkowym lesie, odkrywanie siebie, spotkanie cudownego człowieka, obrona licencjatów, trzymiesięczny objazd po Rosji autostopem, wizyty w rosyjskich ekowioskach i mnóstwo przygód, a potem powrót do domu, wizja pojednania się z rodzicami i obecnie próba ułożenia sobie mojego życia dokładnie tak, jak chcę. Przyszedł czas na działanie. Chcemy żyć blisko natury, faajnie. Ale chcieć można równie dobrze villi nad Morzem Śródziemnym, czas chwycić się wiatru, tego tu i teraz. Nigdy nie będzie lepszego czasu na realizację marzeń. Przestaję się więc limitować, zmuszać do czegokolwiek. Kocham każdy oddech, aż do braku tchu.

* * *
Już nie przepraszam, nie próbuję się postarać ani mobilizować i nie zobowiązuję się do pisania. Skasowałam 20 wersji roboczych postów na bloga i startuję od nowa. Czasami tu jestem, częściej mnie na blogu nie ma. Jak mam coś do powiedzenia to zajrzę, prawdę powiedziawszy chcę dzielić się niekiedy tym, co do mnie przychodzi.

środa, 22 stycznia 2014

38.) Zielone Dary

To niesamowite jak to wszystko się układa. Kiedy zdziczałam już kompletnie, chodząc bez butów, śpiąc na trawniku, jeżdżąc po ekowioskach z wiarą, że wszystko co jest mi potrzebne już mam i mogę bez żadnych ograniczeń czerpać wszystko z natury moja siostra założyła ekosklep. I jeszcze kilka miesięcy temu skakałabym z radości – dostęp do wielu ciekawych rzeczy, fakt, że siostra i jej dzieci teraz mają okazję do stosowania takich organicznych produktów na co dzień itp. Teraz jednak już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Kosmetyków używać przestałam, jedzenie jakoś tak znajduje się samo, a jakakolwiek transakcja pieniężna nie napawa mnie entuzjazmem i raczej wolałabym tego unikać. I jak tu wspomóc siostrę w ważnym dla niej i w gruncie rzeczy pozytywnym przedsięwzięciu?
Jedyne co przyszło mi do głowy to napisać jak najprawdziwszego posta.

Moja siostra to młoda mama, która stara się w jak najzdrowszy sposób organizować  życie swojej rodziny – męża i dwóch córek. Wielorazowe pieluszki, zielone koktajle, zupy sezonowe i ekologiczne środki piorące – czyli jednym słowem świat nowoczesnej mamy w ekostylu. Jeżeli  więc macie ochotę na ziołowe herbatki, pranie w orzechach piorących, chcielibyście zjeść orkiszowe ciasteczka czy znaleźć dobrej jakości miody czy oleje to zapraszam – www.zielonedary.pl

Zielone Dary

piątek, 6 grudnia 2013

37.) Słońce

Ostatnio przeczytałam artykuł ,,Жить поРА", (http://gifakt.ru/archives/index/zhit-pora/), w tłumaczeniu ,,poRA żyć", który bardzo mnie zainspirował, a dotyczył słońca. I tak się też stało, że w przeciągu kilku dni natykałam się na mnóstwo informacji na ten temat.
Słońce to gwiazda centralna Układu Słonecznego, a zarazem najjaśniejszy obiekt na niebie i główne źródło energii docierającej do ziemi. Słońce to również element kultu praktycznie każdej pierwotnej kultury. To takie naturalne. Nawet samo słowo święty pochodzi od słowa światło. A jaki obiekt jest najjaśniejszy, daje nam światło? Słońce, a więc jest ono święte.

RAdość o poRAnku
Powyżej wspomniany artykuł uświadomił mi, że system wierzeń słowiańskich ma wiele wspólnego z wierzeniami starożytnego Egiptu. Bóg słońca RA jest obecny w naszych słowiańskich słowach - poRA, poRAnek, RAno, a także, co również uwydatnia cechę naszego słoneczka - RAdość. Nasi przodkowie wiedzieli o niesamowitych właściwościach słońca i codziennie witali się z nim - kRAmoł.

IŚĆ W STRONĘ SŁOŃCA
Lewszunow - białoruski wołchw w swoich bajkach (http://www.youtube.com/watch?v=NLzVfpYK9aQ) opowiada o tym, że do słońca zwracają się o wschodzie wszystkie zwierzęta, aby uzyskać informacje jak przeżyć dzień. My już całkiem zapomnieliśmy skąd możemy uzyskiwać na bieżąco informacje o tym jak żyć, jak spędzić dzień. Zapatrzeni w monitory komputerów, wskazówek dotyczących tego, jak być szczęśliwymi, jak sobie radzić z życiem poszukujemy u psychologów, innych ludzi w poradnikach, książkach i blogowych artykułach. Tymczasem kiedy cały wszechświat na ołtarzu wschodzącego słońca celebruje nowy dzień  (np. ptaki w momencie ukazywania się słońca na nieboskłonie zamierają w oczekiwaniu na pierwsze promienie), my - ludzie,  przewracamy się na drugi bok w łóżku. 
Może dlatego jesteśmy tak bardzo podatni na depresję. Słońce to najlepszy antydepresant.

ZJEŚĆ SŁOŃCE
Słońce nas odżywia. To możliwe, aby czerpać energię ze słońca. Jednym z założeń bretarianizmu - pranicznego odżywiania, a więc niejedzenia i niepicia jest obserwacja słońca stojąc boso na ziemi. Dlaczego zamiast sztucznych suplementów, z wątpliwym działaniem na nasz organizm, nie użyć po prostu słońca. Codzienna obserwacja słońca, początkowo najlepiej o wschodzie i zachodzie to obcowanie z przyrodą i piękny sposób na medytację. Słońce dodaje energii. 

ŻYĆ W ZGODZIE ZE SŁOŃCEM
W cytowanym już przeze mnie artykule jest mowa o tym, że najbardziej naturalne dla człowieka jest budzić się ok 96 minut przed wschodem słońca. Dzięki temu mamy półtorej godziny dla siebie. To wspaniały czas na gimnastykę, medytację. Gorąco polecam ćwiczenia - powitanie słońca. Te ćwiczenia w naturalny sposób wprowadziły mnie do półtoragodzinnej codziennej gimnastyki. To po prostu zadziało się samo, weszło w krew, bez konieczności dyscyplinowania się. Kocham słońce, więc chcę je przywitać.
Wczesne wstawanie to także sposób walki z lenistwem. Gdy wcześnie zaczniemy dzień, będziemy zaskoczeni jak wiele uda nam się zdziałać. 
Słoneczny porządek dnia warunkuje dosyć wczesną porę pójścia spać, co z kolei dobrze wpływa na nasz mózg, który najlepiej odpoczywa od godz. 21 do 24. Słoneczny człowiek to człowiek zdrowy. Podobno dzięki takiemu stylowi życia można uniknąć wielu chorób.

SŁOŃCE TO DOBRO
Słońce uczy jeszcze jednego. Ono jest dla wszystkich. Nie wartościuje, nie chce niczego w zamian. To dobro samo w sobie. Uczy bezinteresownej radości i niesienia jej innym. Żyć po Ra, czyli wg słońca to umieć się cieszyć. I to tak po prostu.

Życzę słonecznego grudnia!

piątek, 15 listopada 2013

36.) nowe inspiracje

Mojego bloga zarósł już bluszcz. I to całkiem gęsty. A zakładając tego bloga tak bardzo chciałam pisać chociażby raz w tygodniu... Tyle jednak się działo, a i przez większość tego czasu prawdę powiedziawszy zamknęłam uszy na zewnętrzne sprawy.
Przez te kilka ładnych miesięcy tak wiele się wydarzyło. Przede wszystkim jestem już w Polsce. Początkowo w ogóle nie mogłam się tutaj odnaleźć. Tułałam się boso po mojej miejscowości, spałam na trawniku koło domu próbując obserwować gwiazdy, codziennie zanurzałam się w rzece i chodziłam na długie spacery rozmawiając sama ze sobą. Zrezygnowałam z telefonu, z dostępu do internetu. W końcu zdecydowałam się zostać wolontariuszką w ekowiosce. Pojechałam do Barkowa i z przerwami spędziłam tam miesiąc. W międzyczasie trochę mnie nosiło po Polsce, a to Gdańsk i dzieciaki siostry, a to przez przypadek Taraska, żeby potem znaleźć się w ostatniej wiosce pod Białorusią. W końcu wylądowałam w Toruniu, gdzie studiuję, a właściwie to piszę już tylko dwie prace licencjackie. Mieszkam w lesie. Z tym też ciekawa historia, bo z całym moim dobytkiem zjawiłam się w stowarzyszeniu ekologicznym, które ma swoją siedzibę w lesie pod Toruniem i poprosiłam o możliwość zostania wolontariuszką. Przyjęto mnie od razu. A więc mieszkam tu. W przepięknym dużym lesie.
Prowadzi mnie żywioł. Zresztą chyba nieobcy dzisiejszym czasom, kiedy to wciąż mówi się o sercu, o jego głosie i drodze, którą otwiera patrzenie z perspektywy serca, a nie rozumu. To niebywałe. Kiedy w Turcji na plaży uderzyła mnie miłość do mojej własnej istoty, co otworzyło przede mną zupełnie inne życie, myślałam, że spotkał mnie fenomen. Fenomen jednak mam wrażenie dotyka nas wszystkich, to globalne doznanie, co dostrzegam na przykład po blogerach. Wszyscy moi blogowi znajomi, którzy pisali o surowej diecie rozpisują się na tematy duchowe i świadomościowe, wszędzie wokół są ludzie, którzy nawiązują w rozmowach do tych tematów. Mam wrażenie, że mniej lub bardziej rozwój świadomości dotyka wszystkich. To piękne, budzi się nadzieja, że świat będzie wyglądał inaczej. Mam nadzieję, że staniemy się wrażliwsi. Najpierw dostrzeżemy siebie, usłyszymy swoje serce, a potem cały wszechświat. Nauczymy się słuchać i komunikować z przyrodą. Nie chcę tutaj za bardzo się rozmarzyć, ale tak bardzo bym chciała, żebyśmy znaleźli się już trochę dalej. 

Ale wracając na ziemię, chciałabym podzielić się z wami moimi inspiracjami. Przez tych kilka ładnych miesięcy nazbierało mi się ich kilka. 
ZIEMIA
To chyba największa inspiracja. Odkryłam, że chciałabym znaleźć się na ziemi, mieszkać, uprawiać, związać się z kawałkiem mojej planety i uczynić go pięknym, kwitnącym. Stąd też żywotnie zainteresowałam się PERMAKULTURĄ. Miałam okazję trochę na ten temat się dowiedzieć, co postaram się przekazywać na bieżąco na tym blogu. Co prawda zdaję sobie sprawę, że dopiero w tym temacie raczkuję.  Niemniej jednak mam niebywałe szczęście - mieszkam w lesie w otoczeniu niebywałych ludzi z ogromną wiedzą. Nic tylko zebrać to wszystko do kupy i działać.
ANASTAZJA
Teraz, z perspektywy czasu wiem, że w Turcji znalazłam się między innymi, żeby dowiedzieć się o Anastazji. Z pewnością muszę poświęcić tej kobiecie kilka ładnych postów tutaj. Anastazja to mieszkanka syberyjskiej Tajgi, którą spotkał Władymir Megre podczas jednej ze swoich ekspedycji handlowych. Owocem tego spotkania było powstanie 10 książek zawierających jej poglądy, marzenia i prawdy o świecie, w którym żyjemy. Ideą Anastazji jest tworzenie rodowych siedlisk. Rodzina zakłada bioróżnorodne, ekologiczne i niezależne gospodarstwo na swoim jednym hektarze... Temat rzeka. Dla mnie Anastazja to tak fascynująca osoba, że poświęcam jej moją pracę licencjacką. Może właśnie fragmenty mojej pracy umieszczę tutaj. Najciekawsze jest to w jaki sposób idea Anastazji porywa serca ludzi na całym świecie.
WRAŻLIWOŚĆ
Dzisiaj oglądałam przepiękny film dokumentalny - Anna i zwierzęta. Sztuka porozumienia.(http://vimeo.com/65260995) Dotknął mnie tak bardzo, że nie tylko skończyło się na łzach, ale także mimo, że już było ciemno musiałam wybiec do lasu. Bardzo chciałabym mieć taką wrażliwość na życie wokół, nie tylko na zwierzątka, ale także na rośliny, na drzewa. Drzewa mnie ostatnio bardzo zainspirowały. One również się z nami komunikują. Chciałabym tu zająć się filozofią drzewa i opisać niebywałą przygodę, która mnie spotkała. 
WODA
Słyszeliście już może o projekcie japońskiego naukowca Maseru Emoto, który odkrył, że woda reaguje na nasze myśli i słowa?
MASAŻ
To kolejna moja inspiracja. W Turcji zaczęłam robić masaże. Jest to dla mnie niesamowity sposób komunikacji. Czy jest język, który umie nazwać i określić to, co dzieje się, gdy się dotykamy?

Inspiracji całe mnóstwo, mam nadzieję, że starczy mi motywacji i literackiej weny, aby na bieżąco się dzielić tym, co uda mi się dowiedzieć. Przepraszam, że tak się zaniedbałam i dziękuję za miłe słowa w komentarzach.