piątek, 3 kwietnia 2015

63.) ANASTAZJA cz. 2 Idea sadzenia roślin


Przyszedł czas na kolejny odcinek o Anastazji. Tym razem chciałabym opublikować kolejny fragment z trzeciego rozdziału mojej pracy, który dotyczy Rodowego Siedliska, a konkretniej planowania swojego hektara. Ten temat w Anastazji był potraktowany bardzo ogólnie, raczej jako inspiracja do dalszych indywidualnych poszukiwań. Niemniej jednak wg mnie na uwagę zasługuje sposób jak można siać nasiona dając im informację o stanie zdrowia swojego organizmu. 
 
W książkach zawarty jest szereg praktycznych wskazówek w jaki sposób zorganizować działkę, aby nam służyła, a jej zagospodarowanie i utrzymanie nie było dla nas uciążliwe. Niektóre z nich są bardzo oryginalne, a niektóre nawiązują do potwierdzonych wskazówek z takich dziedzin jak uprawa biodynamiczna, permakultura czy rolnictwo ekologiczne. Według Anastazji każde wysiewane nasionko zawiera w sobie ogromną ilość kosmicznej informacji. Dzięki tej informacji nasionko wie precyzyjnie, kiedy powinno ożyć, wykiełkować, jakie soki pobierać z ziemi i jakie płody wydawać. Wyhodowane przez człowieka rośliny mogą oddziaływać znacznie efektywniej niż najlepsze w świecie, zrobione przez człowieka lekarstwa. Dlatego nasionko od samego początku powinno wiedzieć wszystko o tych chorobach, żeby w procesie swojego dojrzewania nasyciło przyszłe płody wszystkimi niezbędnymi składnikami, potrzebnymi bezpośrednio do leczenia konkretnej osoby i konkretnej choroby. Anastazja podaje konkretny opis tego, co należy wykonać, aby wyhodować rośliny zaznajomione ze zdrowotnym stanem naszego organizmu.

Żeby nasionko ogórka, pomidora lub innej rośliny wyhodować z taką informacją należy: przed wysianiem kilka nie namoczonych nasionek wziąć do ust i trzymać nie mniej niż dziewięć minut. Następnie położyć je między dłońmi, przytrzymać trzydzieści sekund i stać przy tym boso w miejscu, gdzie będą wysiane. Potem należy otworzyć dłonie i wydmuchnąć powietrze z płuc na nasiona. Tak przygotowane nasiona należy trzymać w otwartych dłoniach jeszcze trzydzieści sekund na słońcu. Potem wsadzić do ziemi, w żadnym wypadku nie podlewać. Podlewanie możliwe jest dopiero po trzech dobach od wysiewu. Siew trzeba wykonać w odpowiednich dla każdej rośliny dniach (te informacje można znaleźć w kalendarzach, które są opracowane na podstawie faz
Księżyca). Wcześniejszy wysiew, bez podlewania, jest bardziej wskazany niż późniejszy. Podczas wzrastania rośliny nie należy obok niej pielić wszystkich chwastów. Z każdej odmiany należy pozostawić chociażby po jednym. Chwasty możnapo prostu podcinać.
Władymir Megre, Dzwoniące cedry Rosji, Anastazja, tłum. Kreuschner A., wyd. WiS., tom 1, Poznań 2005, s. 10.

Rozwiązania podsuwane przez Anastazję to często konkretne wskazówki zalecane również przez specjalistów z różnych dziedzin. Jeżeli chodzi o tworzenie ogrodu i hodowlę roślin, ma to swoje potwierdzenie w rolnictwie ekologicznym, czy permakulturze. Podobnie wskazówki dotyczące budowy domu znajdują swoje praktyczne potwierdzenie w budownictwie ekologicznym. Natomiast jej poglądy dotyczące odżywiania się są przybliżone do surowej diety, proklamowanej jako najzdrowsza i zdolna wyleczyć z wielu chorób takich jak cukrzyca czy nowotwory. Jej poglądy dotyczące wychowania i nauczania dzieci mają swoje odzwierciedlenie w rozwiązaniach wypracowanych przez Szczetinina– rosyjskiego pedagoga, dyrektora i założyciela szkoły mającej alternatywne podejście do uczniów i Neila – twórcę szkoły Summerhill.

Ciąg dalszy nastąpi...

środa, 1 kwietnia 2015

62.) MIŁOŚĆ

Bardzo wyświechtany temat, obecny w każdej piosence, w każdym filmie. Odarty ze wszystkiego i otoczony panierką przeróżnych idei. Karta przetargowa wszelkich duchowości, religii, obietnic, ideologii. Podzielona na tysiące pojęć: eros i agape, namiętna, platoniczna, rodzicielska, romantyczna, wielka, nieodwzajemniona, nieszczęśliwa... Do tego stopnia temat rozwijany, mielony i przekręcany, że używanie słowa ,,kocham", stało się swego rodzaju tabu, bo czym jest miłość. 
Ja dla swojego życia już wiem i po prostu nie mogę się tym nie podzielić. 
To nasz stan naturalny, kiedy czujemy się sobą. Jeżeli jesteśmy naprawdę sobą i czujemy się szczęśliwi to jesteśmy w stanie MIŁOŚCI. MIŁOŚĆ ma tyle twarzy ile jest nas, a więc jest nieskończenie różnorodna, a ludzkość zna trzy jej filary: KOCHAĆ, BYĆ KOCHANYM i uwaga tu moje nowe cenne odkrycie - CZUĆ SIĘ GODNYM MIŁOŚCI. W moim całym dotychczasowym życiu miłość była obecna. Kochałam i byłam kochana. Miałam i mam kochającą rodzinę, chłopaka, przyjaciół, piękne chwile w moim świecie. A jednak oceniając wciąż siebie, czując się niewartą miłości, nie dość dobrą, nie umiałam jej do końca przyjąć, cieszyć się nią. Jestem godna MIŁOŚCI, każdy z nas jest. Jesteśmy tutaj po to, aby być w tym stanie, aby wszystko, co uważamy za najlepsze, najpiękniejsze stanowiło nasze życie. I jesteśmy tego warci, zasługujemy na wszystko, co najlepsze.
Zdałam sobie sprawę jeszcze z jednej rzeczy, stoimy u progu odkrycia jej kolejnego elementu - MIŁOŚCI TWÓRCZEJ. Będziemy w miłości tworzyć nowe światy. I tego właśnie wszystkim z całego serca życzę.

Na koniec afirmacja, która ostatnio wpadła mi w ręce.

My heart is open. I freely give and receive the healing power of love. I am loved, love and loving.

A teraz tłumaczenie:

Moje serce jest otwarte. Z łatwością daję i otrzymuję uzdrawiającą moc miłości. Jestem kochana/y, kochająca/y i godna/y miłości.  

wtorek, 31 marca 2015

61.) SAMOLECZENIE WZROKU. Kilka przyjemnych nawyków. [13]

Coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że w dyscyplinie nie ma wytrwałości. Znajduje się ona za to w przyjemności, miłości do siebie, radości. Można wciąż się dyscyplinować i desperacko ćwiczyć, ale zawsze się to zakończy kryzysem i prędzej czy później porzucimy ćwiczenia i nie dojdziemy do oczekiwanego efektu lub też rezultaty są nieutrwalone i wracamy do stanu wyjściowego z frustracją, poczuciem przegranej skarżąc się na swoją słabą wolę. Przerabiałam to wielokrotnie i to oddalało mnie od realizacji moich marzeń. Moim zdaniem nie tędy droga, kiedy w bólach liczymy powtórzenia ćwiczeń, zmuszamy się do robienia czegoś i wciąż patrzymy na zegarek jak długo jeszcze. Tak dzieje się, kiedy nie kochamy tego, co robimy. Tylko pasja sprawia, że możemy coś robić regularnie, z przyjemnością, uśmiechem, bez liczenia czasu, a efekty dzieją się same, są takim efektem ubocznym naszego pozytywnego nastroju i tego, co robimy w miłości do siebie. W jaki sposób polubić nasze wysiłki do osiągnięcia założonego przez nas rezlutatu? Według mnie warto skupić się na swojej przyjemności i dopasowywać je do siebie zamiast siebie do ćwiczeń. Jeżeli jakiegoś ćwiczenia nie lubię, nie robię go, zastepuję go innym lub w ogóle sobie odpuszczam. Na przykład ćwiczenia ze słońcem rodem z Norbiekova nie za bardzo mi wychodzą, zastępuję je jednak bujaniem się wg zaleceń Batesa, co sprawia mi wielką przyjemność. Ciekawym sposobem jest dla mnie również ćwiczenie w międzyczasie. Smażę na przykład naleśniki, a pomiędzy jednym a drugim rozgrzewam po kolei wszystkie stawy. Wycieranie się ręcznikiem łaczę z masażem ciała, pójście do sklepu (jak to dobrze, że mam do niego kilka km) z przejażdżką na rowerze itp. To sprawia,  że ćwiczenia za które może bym się nawet nie zabrała stają się bezwysiłkowe. Oto kilka przykładów bezwysiłkowych ćwiczeń wzroku/przyjemności, które udało mi się przez te kilka tygodni zgromadzić. Wszystkie za wyjątkiem pasjansów stosuję z powodzeniem w praktyce.

BUJANIE Zamiast ćwiczeń ze słońcem, które trudno jest mi realizować bujam się i to mnie bardzo cieszy. Do tej pory bujałam się w wersji na długo, ale na  krótko tez mi się podoba.
BUJANIE KRÓTKIE
Należy wybrać sobie dwa obiekty w polu widzenia, najlepiej niezbyt duże (mogą to być np. framuga okienna i oddalone drzewo czy fragment bloku). Ważne, aby jeden przedmiot znajdował się blisko, a drugi daleko.
    kołysanie ciała
  1. Stajemy w szerokim rozkroku, ok. 1 m przed oknem, opuszczamy ramiona i barki, rozluźniamy szyję i zaczynamy powoli kołysać ciałem, zmieniając rytmicznie ciężar ciała z jednej nogi na drugą. Głowa pozostaje nieruchoma w stosunku do ramion i razem z nimi wykonuje ruch podobny do wahadła zegara.
  2. Patrzymy prosto przed siebie nie starając się widzieć ostro ani przedmiotu bliskiego ani dalekiego. Staramy się rozluźnić - patrzeć, ale nie widzieć.
  3. Zauważmy, że w czasie przechylania się w prawo, przedmiot bliski (framuga) przesuwa się w lewo w stosunku do przedmiotu odległego (np. drzewa). W przypadku ruchu w lewo jest na odwrót - przedmiot bliski pozornie porusza się w prawo w stosunku do obiektu odległego.
  4. Po ok. 10 przechyleniach, zamykamy oczy i ciągle wyobrażając sobie pozorny ruch obiektów, kontynuujemy bujanie się ciałem. Następnie otwieramy oczy i ponownie obserwujemy ruchy obiektów. Po kilku przechyłach ponownie zamykamy oczy i bujając się oczyma wyobraźni obserwujemy pozorny ruch bliskiego obiektu. 
BUJANIE DŁUGIE
  1. Stajemy w lekkim rozkroku i trzymając ręce na biodrach, wykonując pełne skręty bioder, tułowia i głowy.
  2. Przy skręcie w lewo, ciężar ciała zostaje przesunięty na lewą stopę, zaś prawa pięta zostaje lekko uniesiona do góry i nasza prawa stopa dotyka podłoża przednią swoją częścią (palcami).
  3. Przy skręcie w prawo, ciężar ciała zostaje przesunięty na prawą stopę, zaś lewa pięta zostaje lekko uniesiona do góry i nasza lewa stopa dotyka podłoża przednią swoją częścią (palcami).
  4. Ruch rozpoczynamy oczami, po czym kontynuujemy ruch tułowiem, biodrami i całym ciałem. Po rozpoczęciu ruchu, wzrok pozostaje nieruchomy jednak możemy swobodnie mrugać oczami.
  5. Nie należy zwracać uwagi na jakiekolwiek obiekty w poruszającym się polu widzenia. Oczy wykonują wędrówkę po okręgu i należy całkowicie biernie pozwolić przesuwać się obrazom, bez najmniejszych prób zobaczenia tego, co się aktualnie przesuwa.
 (Rysunek oraz opis bujania pochodzi z portalu www.jogaoczu.pl Jest to strona,  którą serdecznie polecam)

MRUGANIE
Szybkie, a zarazem delikatne mruganie. Można to robić zawsze, kiedy tylko pamiętamy, a nasze oko nawilża się i widzimy lepiej.

ZIEWANIE
Ziewanie poprawia nasze widzenie. Dotlenia nasz mózg i nawilża oczy.

PATRZENIE W DAL
Jeżeli akurat pamiętamy - spójrzmy w dal najlepiej na zielone - łąkę, drzewa itp. Nic łatwiejszego, a jednak dajemy ulgę oczom.


ćwiczenia dla zmęczonych oczuPALMING - perełka cwiczeń relaksacyjnych oczu zaproponowana przez dr Batesa. Jeden z jego pacjentów po osiemdziesiątce nie zrozumiał do końca zaleceń dotyczących ilości wykonywanych ćwiczeń i wykonywał palming przez 20 godzin, bez jedzenia z przerwą na spanie. Po jednej takiej sesji jego wzrok uległ takiej poprawie, że sam Bates nie mógł w to uwierzyć. Od razu po wykonaniu tego ćwiczenia widzimy lepiej, wyraźniej. Można palmingować bez ograniczeń jeżeli chodzi o czas i ilość. To świetny nawyk niezależnie od tego gdzie jesteśmy i co robimy. Można wykonywać go na leżąco lub siedząco. Ja często wybieram tę pierwszą wersję i niekiedy relaksuję się aż do mikrodrzemki. Oto jak się wykonuje palming.




Przysuń się do stołu lub biurka i oprzyj na nim oba łokcie. Plecy i kark utrzymuj w jednej linii, nie pochylaj głowy do przodu. By zachować prawidłową postawę, możesz pod łokcie podłożyć książki.
  • Rozgrzej dłonie, pocierając je energicznie wzajemnie o siebie.
  • Połóż rozgrzane dłonie na otwartych oczach. Palce obydwu dłoni powinny zachodzić na siebie i krzyżować się na środku czoła. Zamknij oczy. Nie dotykaj zamkniętych powiek, nie uciskaj nosa.
  • Staraj się przywołać w pamięci jakieś miłe wydarzenie, np. spacer, coś, co sprawiło ci przyjemność.
  • Po pewnym czasie zaczniesz widzieć przed zamkniętymi oczami czerń. Im będzie głębsza, tym lepszy efekt ćwiczenia.
  • Otwórz oczy, mrugając nimi. Posiedź jeszcze chwilkę, a przed wstaniem oddychaj głęboko i powoli.

TRZYMANIE RĄK NA POTYLICY


Siostra mojej znajomej poprawiła wzrok o ok. 2 dioptrie tylko i wyłącznie za pomocą trzymania rąk na potylicy. Żadnych ćwiczeń, wygibasów, diet, po prostu tak często jak tylko mogła kładła dlonie na tył głowy w sposób pokazany na obrazku.
Z tyłu głowy znajdują się miejsca w mózgu odpowiadające oczom. Pozycja ta dobrze relaksuje, można nawet w taki sposób spać.
Działa, a taaaaaaaaakie to przyjemne!

ODDYCHANIE OCZAMI

To już z Norbekova. Niezależnie od tego czy mamy oczy zamknięte czy otwarte wyobrażmy sobie przepływ przez nie powietrza. Przy wdechu napełniamy całe ciało przez oczy światłem i przyjemnym, orzeźwiającym chłodem, a z wydechem wypuszczamy ciepłe powietrze, które jest trochę ciemniejsze. Można to ćwiczenie wykonywac zawsze, właściwie bez żadnego wysiłku.

PASJANS

Kojący wpływ na oczy ma również stawianie pasjansa (byle nie na komputerze, a w sposób tradycyjny) Patrzymy wtedy na karty w sposób, który relaksuje oczy.  Nie mam tu żadnego do polecenia z własnej praktki, gdyż dopiero zamierzam z nimi podziałać. Na tych stronach znajdują się zasady pasjansów, których rodzajów jest naprawdę wiele.
http://www.destro.pl/rozrywka/jak-stawiac-pasjansa/
http://www.dobra-rada.pl/gra-w-pasjansa-porady-i-triki_1450
http://tipy.interia.pl/artykul_7474,jak-ulozyc-pasjans-stary-zegar.html
http://www.pasjans.org/pasjanse/ 

Życzę wszystkim dużo miłości, przyjemności i realizacji marzeń!

niedziela, 29 marca 2015

60.) SAMOLECZENIE WZROKU. Madrość plemienia NA'vi z Pandory. [12]

Ostatnio przyszedł mi na myśl film Avatar, gdzie ,,kocham Cię" w języku Na'vi w tłumaczeniu oznacza ,,Widzę Cię". Dobrze widzieć oznacza akceptować swoje życie, kochać je po prostu. Życzę wszystkim miłości. A przed wami krótka scenka i piosenka.


I see you
I see you
Walking through a dream, I see you
My light in darkness, breathing hope of new life
Now I live through you and you through me, enchanted
I pray in my heart that this dream never ends
I see me through your eyes
Breathing new life, flying high
Your love shines the way into paradise
So I offer my life as a sacrifice
I live through your love
You teach me how to see all that's beautiful
My senses touch a world I never pictured
Now I give my hope to you, I surrender
I pray in my heart that this world never ends
I see me through your eyes
Breathing new life, flying high
Your love shines the way into paradise
So I offer my life, I offer my love, for you
When my heart was never open
(And my spirit never free)
To the world that you have shown me
But my eyes could not envision
All the colors of love and of life evermore
Evermore
(I see me through your eyes)
I see me through your eyes
(Living new life flying high)
Flying high
Your love shines the way into paradise
So I offer my life as a sacrifice
And live through your love
And live through your life
I see you
I see you




piątek, 27 marca 2015

59.) SAMOLECZENIE WZROKU. Masaż oczu. [11]


Moim ostatnim odkryciem jest znaleziony w sieci filmik demonstrujący masaż oczu dla poprawy wzroku. Filmik prowadzony przez obłędnego człowieka, z ciekawości zajrzałam na jego stronę. Jest to ścisły umysł, pracownik naukowy i pasjonata zdrowego stylu życia. Surojed od ładnych kilku lat. Ale wracając do masażu, zaciekawiło mnie, więc spróbowałam na sobie i bardzo mi się spodobało. Generalnie chyba trafiło w moment, bo wzrok mi właśnie rusza i każdego dnia widzę lepiej, także mam z tym masażem dobre skojarzenie.
Oto filmik:


A dla praktyki umieszczam tu spis czynności.
1. Rozgrzewamy dłonie 2. Środkowym palcem masujemy punkt pomiędzy brwiami 3. Nakładamy trzy palce na każdą z brwi i masujemy górną część oczodołu 4. Środkowymi palcami masujemy punkt pod oczami znajdujący się koło nasady nosa (punkty wyrazistego widzenia) 5. Środkowymi palcami masujemy punkty na skroniach 6. Środkowymi palcami masujemy górne kąciki małżowiny usznej 7. Środkowymi palcami masujemy okolice młoteczka 8. Masujemy płatki małżowiny usznej 9. Rozgrzewamy dłonie i poduszkami dłoni, pulsacyjnie, to nakrywamy na oczy to zdejmujemy. 10. Rozgrzewamy dłonie, nakładamy na oczy i trzymamy w takiej pozycji 11. Wiercimy dłońmi delikatnie naciskając oczodoły 12. Rozgrzewamy dłonie i wszystkimi palcami masujemy całą gałkę oczną (wygląda przerażająco, ale jest bardzo przyjemne) 13. Rozgrzewamy dłonie i za pomocą palca wskazującego i środkowego naciskamy górną część oczodołu i rozpoczynamy wibrowanie, jednocześnie delikatnie przemieszczając gałkę oczną ku dołowi 14. Umieszczamy palce po bokach i wibrujemy, przesuwając gałkę oczną w stronę nosa. 15. Umieszczamy palce na dole gałki ocznej i wibrujemy do góry 16. Umieszczamy palce środkowe pomiędzy nosem, a gałkami ocznymi i zaczynamy wibrować próbując przesunąć gałkę oczną na zewnątrz 17. Rozgrzewamy ręce i relaksujemy oczy (a la palming) 18. Przykładamy palce pod oczy i na przemian to dociskam to zwalniamy nacisk 19. W ten sam sposób (pulsacyjnie) środkowymi palcami dociskamy oczy po bokach. 20. Palce wskazujące kładziemy poziomo po bokach oczu i delikatnie uciskamy. 21. Kciukami zaczynamy uciskać górną część oczodołów, przemieszczając się od boków do styku brwi 22. Palcami wskazującym i środkowym uciskamy na górną część nosa 23. Prawą stroną kciuków naciskamy pod oczami (na punkty wyrazistego widzenia), poruszamy nimi 24. Wciąż trzymając kciuki otwieramy oczy i patrzymy w dal. 25. Zamykamy oczy i naciskamy na punkty wyrazistego widzenia środkowymi palcami 26. To samo palcami wskazującymi 27. Znowu środkowymi palcami uciskamy wzdłuż linii nosa, a następnie po punktach 28. Rozgrzewamy dłonie i naciskamy opuszkami kciuków na dziąsła (niedaleko nozdrzy), najpierw kciukami ustawionymi w dół, a następnie w górę. 29. Rozgrzewamy dłonie, poduszkami dłoni zakrywamy oczy 30. Głaszczemy sobie potylicę 31. Dłońmi zakrywamy całą twarz i się relaksujemy.

* * *
Ostatnio odwiedziłam znajomch i zostałam przez nich niezwykle zainspirowana, otrzymałam też wiele ciekawych informacji dotyczących leczenia wzroku. Bardzo dziękuję Eli i Pawłowi i zapraszam do wspólnego odkrywania w sobie umiejętności wyraźnego widzenia. Doskonały wzrok to stan dla nas naturalny!

wtorek, 24 marca 2015

58.) SAMOLECZENIE WZROKU. Efekty po 2 tygodniach ćwiczeń. [10]


Mijają już dwa tygodnie ćwiczeń, a ja nie czuję czasu, za to czuję efekty. Moje oczy ruszają z kopyta. Czuję, że widzę lepiej. Na pewno to za sprawą ćwiczeń, ale i bezchmurna pogoda, słońce również pomagają. Niestety nie wiem w jaki sposób mierzyć efekty, gdyż praktyka pokazuje, że widzi się o każdej porze dnia inaczej to po pierwsze, a po drugie ze względu na brak okulistycznych przyrządów nie jestem w stanie powiedzieć jak to jest z dioptriami.  Problem w ocenie postepów polega też na tym, że nawet jeżeli mój wzrok poprawił się z -8,5 do -7,0 jest to wada na tyle duża, że wciaż utrudnia życie, więc trudno nawet samej mnie powiedzieć jak to tak naprawdę z moimi oczami jest. W każdym razie noszę obecnie minus siódemki, a od poniedziałku startuję z -5,5 dioptrii, bo widzenie coraz lepsze, więc trzeba iść do przodu. Zresztą coraz częściej zdarza mi się chodzić w ogóle bez okularów.
Choć słoneczko dopisuje, ćwiczenia ze słońcem w moim wydaniu to klapa, nie udaje mi się ich robić. Podobnie jest z wyobrażeniami odczuć ciepła i chłodu i przemieszczaniem ich spod gałek ocznych do potylicy i z powrotem. Nie czuję się gotowa do takich wyobrażeniówek. Reszta, a więc ćwiczenia akomodacyjne, z tablicą i ćwiczenia mięśni oczu sprawdzają się i działają. Dołączyłam do tego ostatnio masaż oczu. Łączę również ćwiczenia relaksacyjne z afirmacjami i często wtedy zasypiam, co jest niesamowicie przyjemne. Muszę tutaj również przyznać się do jednej z wad mojego charakteru – jestem niczym wiewiórka z Epoki Lodowcowej napalona na orzeszka, a moje opinie i analizy w sytuacji, kiedy jestem czymś absolutnie podjarana mogą być dalekie od rzeczywistości. Czyli często zdarza mi się (zazwyczaj mimowolnie) koloryzować.
Wspaniały nastrój się jednak utrzymuje, więc czego chcieć więcej. Z serdecznym pozdrowieniem i życzeniami zdrowia i pomyślności. Następne wieści dotyczące efektów zapodam po miesiącu ćwiczeń. Mam nadzieję, że będą bardziej mierzalne.

A na deser suficka przypowieść o ECHO:

Tata i syn poszli raz w góry, i syn uderzył się o kamień. 
- AAAAAAA - krzyknął
I zaskoczony, usłyszał:
   - AAAAAAA.
   Chłopiec zapytał:
   - Kim jesteś?
   W odpowiedzi usłyszał:
   - Kim jesteś?
   Wzburzony taką odpowiedzią,chłopiec krzyczy:
   - Tchórz!
   Odpowiedź::
   - Tchórz!
   Chłopiec zapytał ojca: "Co się dzieje?"
   Jego ojciec uśmiechnął się i powiedział: "Posłuchaj mnie uważnie".
  Ojciec woła górę:
- Szanuję cię!
I dochodzi odpowiedź:
- Szanuję cię!
- Jesteś najlepszy.
I góra odpowiada:
- Jesteś najlepszy.
  Tata wyjaśnił chłopcu: "To zjawisko nazywa się"echo", ale w rzeczywistości, to się nazywa życie... Ono daje wszystko, co mówisz.

* * *
Heeeeeeeej, góro, widzę wyraaaaźnie!

sobota, 21 marca 2015

57.) NEVROZ PIROZ BE!



NEVROZ PIROZ BE - czyli kurdyjskie szcześliwego Nowego Roku!
Równonoc wiosenna to bez wątpienia jedno z najważniejszych wydarzeń w roku, przynajmniej jeżeli chodzi o wierzenia plemienne praktycznie wszystkich kultur, także naszej słowiańskiej. Dwa lata temu miałam niesamowitą możliwość zobaczyć jak obchodzona jest ta uroczystość wśród Kurdów – uczestniczyłam w obchodach Nevrozu w kurdyjskim mieście na wschodzie Turcji - Diyarbakır

Newroz – przypada na czas przesilenia wiosennego i stanowi najświętszy dzień zaratusztriańskiego roku religijnego, a zarazem najważniejsze kurdyjskie święto narodowe. Symbolizuje oczekiwanie na Ostatni Dzień, w którym nastąpi triumf prawości i który stanie się równocześnie Nowym Dniem wiecznego życia. Obchodzone 21 marca święto to uroczyste spotkanie całej wspólnoty kurdyjskiej danego regionu, wsi czy miasta. Palone są ogniska, organizowane są pikniki, a całość uświetniają kurdyjskie narodowe stroje i zbiorowe tańce - halay. Na Newroz układa się specjalne wiersze, sceny teatralne, komponuje piosenki, wszystkie o radosnej tematyce. Oprócz śpiewów gra się na instrumentach narodowych, czyli na bębnie, długim rozszerzonym u dołu flecie oraz buzuku. Wspólnym zabawom trwającym do zmroku towarzyszą krótkie prelekcje dotyczące dziejów narodu. Z uwagi na fakt, że kultura kurdyjska przez całe lata była dyskryminowana, obchody kurdyjskiego Nowego Roku nabrały politycznego znaczenia. Organizacja Newrozu była zakazana, świętowanie było więc formą społecznego sprzeciwu wobec politycznego i kulturalnego ucisku. Na obchodach pojawiają się transparenty z hasłami o odwiecznej walce Kurdów o wolny Kurdystan, we włosach kobiet wplatane są trójkolorowe wstążki w kolorach flagi Kurdystanu, zdarza się, że dzieci ubrane w narodowe stroje, na serdakach mają wszyty napis PKK, a świętujący przynoszą ze sobą zdjęcia Apo – Abdullaha Ocalana. Stolicą Newrozu stał się Diyarbakır – miasto leżące w południowo-wschodniej Turcji nad rzeką Tygrys, zamieszkałe w większości przez ludność kurdyjską, gdzie co roku z okazji Newrozu gromadzi się ponad milion ludzi. Dopiero od 2000 roku obchody można w Turcji legalnie organizować pod nazwą Newruz i jako święto tureckie.
Trochę polityczny opis, gdyż pochodzi z mojej pracy licencjackiej ze stosunków międzynarodowych, gdzie pisałam o idei państwa kurdyjskiego.
Piękne zbiorowe tańce - halay!

Wspominam 21 marca 2013 roku jako naprawdę magiczny, śniade dzieci o jasnych oczach, kolorowe stroje, ogniska i skoki przez nie, tańce zbiorowe, które trochę przypominają nasze słowiańskie korowody. W ogóle przyglądając się Kurdom powracam zawsze myślami do Słowian, bo czuję jakąś więź między nami. Co ciekawe są doniesienia naukowe, gdzie Kurdowie ze względu na swoją fizjonomię są zaliczani do Słowian, istnieją również intrygujące zbieżności językowe – liczebniki, nazwy zwierząt. Nie jest to jednak sprawa zbadana, ani też najważniejsza.
Ważny i piękny jest pierwszy dzień wiosny! W tym roku wyjątkowo okraszony zaćmieniem słońca. Życzę wszystkim z tej okazji wspaniałego sezonu, szczęścia, zdrowia i pomyślności!
A ja słowiańskim zwyczajem (rosyjska maslennica) okraszę ten dzień naleśnikami!